Na Grabarce krzyże stoją tak gęsto, że wzgórze wygląda jak las bez liści. Są ich tysiące, od drewnianych wysokich na kilka metrów po małe, zawiązane wstążką. Każdy przyniósł ktoś z intencją: za chorych, za zmarłych, w podziękowaniu. W sierpniową noc przed świętem Przemienienia Pańskiego ze wszystkich stron Podlasia idą tu pielgrzymi ze świecami. Kilkanaście kilometrów dalej Bug rozlewa się szeroko między kredowymi zboczami, a w Drohiczynie dawna stolica Podlasia patrzy na rzekę z wysokiej skarpy.
Bielsk Podlaski, oddalony od nas o ok. 15 km, to dobre miejsce na początek. Ratusz na rynku mieści muzeum, a cerkwie i kościoły stoją tu obok siebie od stuleci. Dalej na południe zaczyna się kraina Bugu: Mielnik z kopalnią kredy i ruinami gotyckiego kościoła na Górze Zamkowej, Drohiczyn z katedrą i widokiem, który trudno zapomnieć.
Na zachodzie, w Ciechanowcu, czeka jedno z najciekawszych muzeów wsi w Polsce. W parku stoją chałupy, wiatraki i dworki, a w środku zgromadzono narzędzia i maszyny, którymi pracowało kilka pokoleń rolników.
Na Grabarce nikt nie pyta, skąd jesteś. Pyta tylko, czy przyniosłeś krzyż.